Co się zmieniło? – czyli cuda wianki i WordPress.

Postanowiłam poświęcić tej kwestii osobny wpis, dlatego, że w ostatnim czasie dużo się zmieniło na stronie i w dużej części były to zmiany fundamentalne. Ponadto czuję, że stałym bywalcom należy się kilka słów wyjaśnienia w związku z moją absencją – nie tylko tą dotyczącą publikowania nowych postów na blogu, ale także tą związaną z brakiem aktywności na wszelkiego rodzaju portalach społecznościowych.

Wszystko zaczęło się od wygranego konkursu, do którego zgłosiłam się zupełnie przez przypadek po zobaczeniu posta na jednej z blogerskich grup na Facebook’u. Pytanie, na które trzeba było odpowiedzieć mogło się wydawać osobom tworzącym swoje strony banalne, bo zadanie polegało na wyjaśnieniu, dlaczego właściwie piszemy swojego bloga. Pomyślałam, czemu nie. I jakoś tak wyszło, że wygrałam coś pierwszy raz w życiu. Chłopcy z Tips Bloger Group, którzy udzielają się także w serwisie OtwórzBlo.ga, zaproponowali mi w ramach nagrody metamorfozę strony i wtedy właśnie rozpoczęła się długa droga do miejsca, w którym znalazłam się teraz, i jeśli mam być szczera – jeszcze się nie skończyła, ale o tym chwilę później.

Od jakiegoś czasu marzył mi się prosty, funkcjonalny layout, a że w informatycznych obszarach moje zdolności kończą się na wstawieniu do posta linka albo obrazka przy pomocy kodu, ciężko mi było znaleźć szablon, który mogłabym bez problemu dopasować do swojego bloga. Miałam konkretną wizję strony i ten post powstaje między innymi dlatego, że Arturowi, który bardzo mi ze wszystkim pomógł, należą się publiczne podziękowania za cierpliwość i wytrwałość w tworzeniu tego, co właśnie macie przed oczami.

Nie skończyło się bowiem na jednym wystroju, ponieważ każdy szablon, który wydał mi się odpowiedni, posiadał pewne mankamenty – w jednym nie mogłam zmienić czcionki, a kolejny nie chciał się zaprzyjaźnić z disqusem. Sporo czytałam wcześniej na temat różnic pomiędzy blogspotem a WordPress’em i niestety już po założeniu bloga, szybko się okazało, że drugi serwis jest o wiele bardziej przyjazny dla osób, które chcą swoją stronę w dowolny sposób personalizować i wykupiły swoją domenę. Jest naprawdę dużo traktujących o tym artykułów, jednak z moimi zdolnościami o przeprowadzce nawet nie marzyłam i doszłam do wniosku, że najwyraźniej trzeba zostawić rzeczy takimi, jakie są. Aż do momentu, w którym Artur nie zaproponował mi swojej pomocy w tym przedsięwzięciu.

Przyznam szczerze, że trochę się tego obawiałam, bo zdążyłam się już zadomowić na Blogspocie, no ale znalazł się przecież w końcu ktoś, kto zna się na rzeczy i tak naprawdę zanim zdążyłam się zorientować, mogłam już spokojnie logować się na inną platformę, która otworzyła przede mną całą masę nowych możliwości. Niestety wiązało się to również z utratą całkiem pokaźnej części komentarzy (żeby nie powiedzieć, że lwiej części) z disqusa, której ze względu na zmianę platformy nie można było importować na nową stronę. W tym miejscu, chciałabym wyjaśnić, iż z tego właśnie powodu nie miałam możliwości odpowiedzi na Wasze komentarze, nad czym szczerze ubolewam, bo jak zawsze pojawiło się wśród nich kilka perełek, które mogłyby zapoczątkować ciekawe dyskusje. Coś za coś, Kochani, ale mogę Was zapewnić, że wracam ze zdwojoną siłą i od tej pory będziemy już zawsze w kontakcie!

Będzie to możliwe chociażby ze względu na to, że zdecydowałam się na rozszerzenie swojej działalności w mediach społecznościowych o profile na twitterze (głównie ze względu na naleganie A., która niedawno zakończyła swoją przygodę z Facebook’iem), Google + i na Youtube – nie martwcie się, nie zamierzam niczego nagrywać, ale będziecie mogli od czasu do czasu zaprzyjaźnić się z moimi playlistami. Ponadto pojawiła się również na blogu w zakładce kontakt możliwość wysłania do mnie wiadomości bezpośrednio poprzez formularz kontaktowy, co bardziej leniwym czytelnikom znacznie sprawę pisania maili ułatwi. Zmieniły się również kategorie, które być może nowym gościom ułatwią nieco orientację w terenie.

Poza tym wszystkim, udało mi się spersonalizować mechanizmy związane z subskrybcją i miło mi oznajmić, że jeśli znajdą się jacyś śmiałkowie, którzy będą chcieli być na bieżąco informowani o tym, co się dzieje na blogu, oferuję im w gratisie ekstra publikacje, luźne przemyślenia bądź zabawne anegdotki niepublikowane w żadnym innym moim miejscu w sieci! Przemyślcie to, stronę możecie zasubskrybować w stopce bloga! (czyli trochę niżej)

To jeszcze nie koniec zmian – za jakiś czas, będziecie mogli oglądać na stronie nowy nagłówek i grafiki, które będą ostatecznym symbolem zmian i nowego początku w historii tego bloga. Ale chwilę jeszcze potrzymam Was w niepewności!
Tymczasem nie przynudzam, nowy post ukaże się tutaj już wkrótce! A jeśli też marzy Wam się nowy wygląd bloga, nie omieszkajcie odezwać się do Artura, który udzieli Wam profesjonalnej pomocy! LINK do jego portfolio!

Do usłyszenia!

  • Świetny jest ten nowy wygląd. Powiem Ci, że ja taką samą przygodę mam z blogspotem. Założyłam konto z przyzwyczajenia, ale też myślę o własnej domenie i wordpress byłby lepszym rozwiązaniem. Zbieram się do tej przeprowadzki i się zebrać nie mogę.

    • Jak coś, to służę pomocą. 😉

    • No u mnie było tak samo 😀 A WordPress był ciemną przepaścią, o której słyszałam od czasu do czasu, głównie pod kątem własnej domeny, a wtedy nawet o niej nie myślałam. Polecam, bo jest o wiele lepiej niż na blogspocie 😉

      • Ygh, ja to jestem rozdarta między tym, a tym. Może się w końcu zmobilizuję.

        • Z tego co się orientuję to „darmowa” wersja WordPressa dla osób, które nie posiadają własnej domeny dupy nie urywa, sama kiedyś miałam tam jakiegoś bloga, ale nie ujrzał nigdy światła dziennego (opublikowałam tam może jeden tekst, a potem go skasowałam i nie wróciłam nigdy więcej), ale kiedy już masz swoją domenę jest o wiele więcej możliwości. Na początku szło mi topornie ogarnianie wszystkich widgetów, które można ściągnąć, ale trochę poszperałam i jest naprawdę dużo opcji 😉 No a jak już się będziesz decydować, wal śmiało do Artura, bo ja (mam takie wrażenie) marudziłam jak kobieta w ciąży i chłopak podołał – a to już naprawdę coś!

          • Ja się przeniosłem z joggera na WordPress, to niebo a ziemia,szczególnie dla fotografów, jak sama pisałaś setki pluginów zarówno pomagających jaki przeszkadzających, ale jest co testować i szaleć.

          • oczywiście nie trzeba kupować własnej domeny, wystarczy subdomena z obsługą dns – https://freedns.afraid.org/ – tutaj jest ich mnóóóstwo, za darmo.

  • Och zazdroszczę, choć szczerze uwielbiałam wygląd Twojego bloga już wcześniej, szczerze podziwiałam skill w tej dziedzinie i zazdrościłam, bo mój blog to już totalna katastrofa haha (lepsze mają dziewczyny z obs/obs; kom/kom… niestety). Ale już poważniej myślę o własnej domenie, twittera już dawno mam ale pora go lepiej spersonalizować no i YouTube… szczerze? CZAS ZACZĄĆ NAGRYWAĆ, jednak Panny tak mają, że wolą czekać 🙂
    P.S. Przepraszam, że zapytam ale nie wiem czy tylko u mnie ale pewnie to jest coś co niebawem zostanie naprawione a ja jakoś ominęłam, ale czy tylko mnie ą ę ż itp. wygląda jak inne graficznie :)?

    • Kiedyś jak byłam w podstawówce miałam bloga na mylogu i nie było żadnych szablonów trzeba było samemu kombinować i nauczyć się troszkę kodów, ale na bardzo podstawowym poziomie 😀 Także też nie mam skila totalnie do tych rzeczy 😀
      Co do czcionki to u mnie wygląda normalnie 😉

  • Ja dopiero ostatnio postanowiłam przejść na własną domenę, prawie po trzech latach blogowania, było trochę przy tym szarpania włosów, ale już jest. Co do wordpressa, jeszcze do końca nie jestem przekonana, ale kiedyś może najdzie mnie taka myśl, chociaż w moim przypadku bawienie się htmlem, nie jest większym problemem, ale może przyjdzie czas, by pomyśleć o własnym hostingu, wtedy sądzę, że wordpress będzie pierwszą opcją.
    Ale jest tak jak piszesz, przyzwyczajamy się do czegoś i nie szukamy rozwiązań, a gdy wreszcie zapali nam się żaróweczka, to dostrzegamy jak wiele różnych opcji nam umknęło 🙂

  • Jeżeli Twoje komentarze były na disqusie, to on ma narzędzia do migracji po zmianie domeny czy struktury linków.