W autobusie.

 Wiosenny, słoneczny poranek. To jeden z tych dni, kiedy do sesji są jeszcze dwa miesiące, nagle zrobiła się ładna pogoda i możesz bez wyrzutów sumienia zacząć używać umiejętności, które posiadłeś na kursie otwierania piwa zapalniczką. Dziarskim krokiem zmierzam w kierunku przystanku autobusowego, najprawdopodobniej jestem delikatnie spóźniona, ale stąd mogę jechać praktycznie wszystkim, więc nadzieja, że karoca zaraz się pojawi nie jest bezpodstawna. Tak też się dzieje.

 

I jest to dosłownie karoca, bo autobus świeci pustkami, nie licząc menela śpiącego słodko na tylnych siedzeniach oraz starszej pani, która usadowiła się ze swoimi tobołkami na samym przodzie – i co trzeba zaznaczyć dobitnie – nie starej wiedźmy, tylko babuszki, jednej z tych, co na ich widok, masz ochotę narysować na odwrocie biletu laurkę i życzyć wszystkiego najlepszego. Staję z przodu, bo lubię obserwować drogę i od czasu do czasu zerkam na jej odbicie w lusterku autobusu, w sumie sama nie wiem dlaczego. Po prostu przyjemnie się na nią patrzy. Dojeżdżamy do następnego przystanku.

 

Drzwi się otwierają i wsiada on. Starszy mężczyzna – wysoki, postawny, na jego piersi dumnie lśnią w blasku słońca wojskowe odznaki. Za mundurem panny sznurem i wiecie, coś musi w tym być, bo patrzę na niego i jakoś mimowolnie wyobrażam sobie międzywojnie, on przystojny i w mundurze, ja w sukni ślubnej, babka dumna, matka płacze, ojciec stawia wódkę na stół…  Coś w jego wyrazie twarzy mówi mi, że powinnam się teraz przesunąć, żeby mu umożliwić przejście. Coś w moim wnętrzu podpowiada mi i jest to najpewniej szacunek dla starszego człowieka z barwną i godną pochwały przeszłością, że jest to jedyne słuszne posunięcie, i choć to niewielki gest z dumą usuwam się w cień, pozwalając na przejście temu zacnemu dżentelmenowi. No ale potem, dzieje się to.
Jestem kombatantem. – rzuca chłodno w kierunku sympatycznej starszej pani i lekceważącym ruchem ręki przegania ją z miejsca. Żadnego proszę, źle się czuję ani nawet pocałuj mnie w dupę. Jestem kombatantem, więc wykurwiaj. Babuszka pewno jest w lekkim szoku, tak samo jak i ja zresztą, ale mężczyzna nadal spogląda na nią wyczekująco, wymachując przy tym ręką, więc staruszka kuli się w sobie, podnosi ciężkie tobołki i idzie usiąść gdzieś indziej (konkretnie jedno siedzenie dalej). Król natomiast zajmuje miejsce na tronie.
I tak sobie myślę, czy właśnie sugerujesz, bohaterze, że przeżyłeś wojnę, uniknąłeś śmierci, może nawet kogoś zabiłeś w obronie narodu, tygodniami maszerowałeś, umierałeś z głodu w ciemnych piwnicach, a teraz wyganiasz z miejsca Bogu ducha winną kobiecinę, Polkę – jeśli to coś znaczy, dla której walczyłeś, żeby sobie mogła spokojnie i bez stresu przewieźć te swoje tobołki autobusem z punktu A do punktu B, podczas gdy możesz zająć któreś z trzydziestu wolnych jeszcze miejsc, argumentując całe zajście tym, że jesteś kombatantem? Serio, stary?
Podoba Ci się to, co czytasz? Polub moją stronę na Facebook’u i zostańmy znajomymi na dłużej!

 

Podczas pewnego kameralnego spotkania, Julia Hartwig, której chyba nie muszę przedstawiać, opowiedziała nam pewną historię. Jako, że uczęszczała do liceum cieszącego się powszechnym szacunkiem, wielu rzeczy po prostu nie wypadało jej robić, kiedy nosiła na ubraniu naszywkę dumnie eksponującą jej przynależność do elitarnej szkoły. Jedną z tych rzeczy były wieczorne wypady do kina. Nie przystawało szanującej się damie włóczyć się po nocy i oddawać próżnym rozrywkom. Z racji tego, że człowiek z natury przekorny, a ona lubiła kino, zawsze kiedy chciała obejrzeć film w gronie znajomych, odpruwała naszywkę, żeby nie przynieść wstydu sobie, swojej szkole, a także innym uczennicom. Jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi w świetle dzisiejszych czasów.

Być może, tamten człowiek, zanim znów zachowa się w taki sposób, powinien rozważyć odpięcie swoich odznak. 

Bardzo bym chciała, żeby ta historia była zmyślona. Ale nie jest.

  • Bardzo, bardzo ładnie napisane. Strasznie podoba mi się Twoje podejście do danego tematu i styl wypowiedzi. Zaintrygowałaś mnie swoją osobą i jestem pewna, że będę pojawiać siętutaj częściej.

    Pozdrawiam http://xzyq.blogspot.com , facebook.com/xzyq.blogspot/

  • Ludzie często szanują ludzi na stanowiskach, z wykształceniem, po przejściach. W rzeczywistości więcej kultury i serca dla drugiego człowieka ma niekiedy bezdomny Roman lub pani Kasia z mięsnego. Strasznie razi mnie chamstwo, jestem na to uczulona.

  • No i teoretycznie taki szacunek się im należy, o ile oni szanują innych, bo przez takie zachowania moim zdaniem sami odbierają sobie prawo do szacunku.
    Jednak mimo wszystko u żołnierza takie zachowanie razi jeszcze bardziej, bo jego etos oscyluje wokół wartości, które przejawiają się w pomocy drugiemu człowiekowi, walką o drugiego człowieka, skrajnie oddawanie życia za innych ludzi, za ojczyznę etc. Nie odmawiam szacunku innym walczącym, dopóki nie zaczną zachowywać się jak ten koleś. Mimo wszystko mam nadzieję, że to był tylko pojedynczy przypadek 🙂

  • Dziękuję i zapraszam oczywiście 🙂

  • Bardzo nieprzyjemna sytuacja. Oczywiście, szacunek mu się należy – tak jak i należy się on każdemu, szkoda, że to przeoczył.
    Pozdrawiam!

  • I najgorsze w tym wszystkim, że człowiek nawet nie wie jak zareagować w takim momencie. Zwrócenie mu uwagi prawdopodobnie rozpętałoby autobusową trzecią wojnę światową. Tyle więc dobrego, że starsza pani ostatecznie miała się gdzie przesiąść 🙂

  • Sporo jest takich ludzi, ale nie można tracić wiary w innych. Istnieją jeszcze wartościowi, dobrzy ludzie i to chodzące skarby.

  • Słyszę tę historię już niepierwszy raz z Twoich ust i nie traci, absolutnie nie traci na wartości. Cieszę się, że przytoczylas ją też tutaj. Im więcej osób usłyszy, tym większa szansa, że ktoś się nią przejmie 🙂

  • No bo ja to tak już od dłuższego czasu przeżywam :O A skoro już jestem tutaj, to i ona powinna być 😀

  • Ogromnie poruszająca historia. Czytałam z wielkim zaciekawieniem. Smutne jest to, że Ci którym dziękujemy za tak wielkie uczynki, dzięki którym żyjemy teraz w wolnym kraju zachowują się w taki sposób. Świetnie prowadzisz bloga, dlatego obserwuję i czekam na więcej wpisów. Pozdrawiam :*

    Mój Blog – klik!

  • Jadąc ostatnio autobusem myślałam nad blogowym cyklem historii z wnętrza autobusu… Przeczytałam Twoją opowieść i zaraz sięgam po następne. Rewelacyjnie piszesz, wszystko jest tak płynnie i dobrze napisane, że mogę sobie to wyobrazić jak na wyciągniecie ręki – szacun, że się tak dziarsko wyrażę!Gratuluję talentu 🙂 będę zaglądała tutaj częściej 🙂 Co do kombatanta, ja podobną sytuację miałam stojąc w kolejce do rejestracji ortopedycznej, wtedy akurat zabrakło dla mnie miejsca po 3 tygodniach czekania :/

  • dziwne to zachowanie kombatanta, przecież mógł sobie usiąść dosłownie wszędzie…
    mój blog KONKURS FOTO

  • Wow, dziękuję bardzo 🙂
    Co do rejestracji, to prawda, że mają prawnie uregulowane pierwszeństwo w kolejce w przychodniach… Mam nadzieję, że przynajmniej był miły!

  • Ciekawa historia. Mógł zachować się nieco grzeczniej i poprosić tę starszą panią, aby ustąpiła mu miejsca. Ale skoro autobus świecił pustkami to mógł usiąść przecież w innym miejscu. W ogóle nie rozumiem jego zachowania. Hmm…
    Zapraszam do mnie z-pasja-w-obiektywie.blogspot.com

  • Masz świetny sposób pisania, bardzo łatwo się czyta.
    Jestem naprawdę w szoku, bo myślę podobnie do Ciebie – osoba, która zna życie, wydaje się być dobrym człowiekiem, zachowuje się w taki sposób. I gdzie ten wzór? Nie lubię ludzi, którzy myślą, że wszystko im się należy.
    Mój blog, zapraszam!

  • świetny krótki felietonik. uwielbiam takie pisanie jak Ty piszesz i cóż tu dużo mówić… zazwyczaj ludzie, którym wydaje się, że są nie wiadomo kim, wcale nie reprezentują sobą nic szczególnego. niestety.

  • Niestety chamstwo się szerzy, oc tu dużo mówić…
    masz bardzo fajny styl pisania, chętnie tu jeszcze kiedyś zaglądnę 😉

    http://alicjawkrainiekotow.blogspot.com/

  • masz cudowny styl pisania, to pierszy post jaki u ciebie czytam, ale zabieram sie za kolejne 🙂
    http://mypink-glasses.blogspot.com/

  • twój styl jest wspaniały, masz świetne podejście do danego tematu i rozważasz go tak że. ….p o d z i w i a m ☆♡
    myartrip.blogspot.com

  • Bardzo dziękuję, wpadaj częściej 🙂
    wydaje mi się, że każdy człowiek z poziomem moralności i dobrego wychowania w normie tak myśli 🙂

  • Michał Mańkowski

    Otwieranie piwa zapalniczką, ja tylko raz czy dwa otwierałem i obawiam się, że mogłem stracić tę umiejętność 😀 jeżeli jest opcja z użyciem otwieracza, to wolę tak 😉

    Co prawda mam prawko, ale jazda autobusem (np. w Wawie, gdzie mieszkam) jest bardzo wygodna i wszędzie w zasadzie można się dostać. Podobnie rzecz się ma z tramwajem i metrem.

    Rzeczywiście, czasem zdarzają się tacy sympatyczni, życzliwi starsi ludzie, którzy nawet nie chcą usiąść, kiedy chcę im ustąpić miejsce, „bo jadę tylko jeden przystanek”. To jest takie miłe!

    A co do tego człowieka, musiał się chyba dowartościować. To jest najgorsze, patrzyć na innych z wyższością. Powinniśmy zawsze zachowywać pokorę i szanować innych na równi. To takie proste, a jednak takie trudne.