Co musisz wiedzieć, zanim zagrasz w grę RPG i jesteś dziewczyną?

Kto powiedział, że gry są tylko dla facetów? Neguję ten stereotyp już od czwartej klasy podstawówki i ku mojemu zadowoleniu, coraz rzadziej słychać głosy o dziewczynach, które swoją przygodę z grami zaczynają tylko po to, by się przypodobać potencjalnemu kandydatowi na męża. Nie rozumiem dlaczego wciąż dużo dziewczyn uważa gry RPG za nudne, to chyba dlatego, iż płeć piękna wciąż nie zdaje sobie sprawy, ile swoich niespełnionych marzeń może zrealizować w wirtualnym świecie. Tu pojawiam się ja, mesjasz w świecie grających dziewczyn, by udowodnić Wam, że nie na Simsach kończy się Wasz horyzont.


Marzysz skrycie o operacji plastycznej? W świecie gry stworzysz lepszą wersję siebie!

Zanim uzbierasz krocie na operację plastyczną bądź też w pewnym momencie swojego życia dojdziesz do wniosku, iż najwyższy czas zaprzyjaźnić się z Ewą Chodakowską, w świecie gier już teraz możesz wyglądać jak lepsza wersja Ciebie. Zdziwisz się, jak wraz z postępującym wątkiem fabularnym zaczniesz utożsamiać się ze swoją postacią. To przecież Ty w poszukiwaniu swojego ojca przemierzasz pustkowia (Fallout 3), ratujesz świat przed Alduinem (Skyrim), bądź jako jedna z niewielu żyjących Szarych Strażniczek jesteś w stanie ocalić niewinnych ludzi przed plagą mrocznych pomiotów (Dragon Age). Otaczający Cię świat, niejednokrotnie będzie chciał Ci dać do zrozumienia, że dla słabej kobiety nie ma miejsca wśród brutalnych mężczyzn (i innych potworów)… Udowodnisz im, jak bardzo się mylą, kiedy obosiecznym mieczem, wyglądając jak milion dolarów, obetniesz im ich głupie łby!

Elegancki laserowy pistolet młodej damy.
Chwila rozmyślań nad pustą butelką whisky.
Najbardziej jednak przepadam za swoim alter ego z Mrocznego Bractwa.

Pytania babci o kawalera nie mają końca? Jesteś ze swoim chłopakiem od dziesięciu lat, a on wciąż zwleka z zaręczynami? Tu staropanieństwo Ci nie grozi!

 

Zdziwisz się, jak wielkie zainteresowanie na tle matrymonialnym będziesz wzbudzać w postaciach, które spotkasz w trakcie gry i nie ogranicza się ono do zainteresowań jedynie ze strony mężczyzn. Marzysz o szlachetnym rycerzu w złotej zbroi, który będzie Cię zasypywał prezentami? A może szukasz niegrzecznego chłopca, który nigdy wprost nie wyzna Ci miłości, ale masz pewność, że nie będziesz się z nim nudzić? Od czasu do czasu zastanawiasz się, jakby to było, gdybyś pewnego dnia postanowiła się związać z kobietą? Gry, i tu w największym stopniu dla tego typu doznań polecałabym produkcje studia Bioware (Dragon Age, Mass Effect), oferują Ci cały wachlarz postaci różniących się charakterem, temperamentem i oczywiście wyglądem (a nawet rasą!), które nie tylko wraz z rozwojem relacji pozwolą Ci odkryć swoją historię, ale także zaspokoją Twoje zapotrzebowanie na komplementy na następny miesiąc.
Jeśli nie interesują Cię przelotne romanse i wolisz stabilizację, już dzisiaj możesz przemierzać Skyrim w poszukianiu idealnego męża, który nie tylko zapewni Ci bezpieczeństwo na tle materialnym, ale także… ugotuje Ci obiad!

Tak wyszło.
Na trzynastym piętrze zabiłam go we śnie.
I żyli długo i szczęśliwie…
A on gotował jej obiady.
Produkcje Bioware pokażą w pełni, jak rozwija się relacje pomiędzy dwojgiem bohaterów. Zwykle zaczyna się od rozmowy..
Ty zdecydujesz jak się zakończy.

 

Nieważne czy marzysz o własnym domu, ekskluzywnym apartamencie, czy przytulnym mieszkanku, dzięki grom, swoje marzenie spełnisz już dziś!

 

Od jak dawna przeglądasz katalogi z meblami, zastanawiając się jak w przyszłości będzie wyglądało Twoje lokum? Ile było takich nocy, że nie mogłaś spać, bo głowę zaprzątały Ci myśli oscylujące wokół wymarzonego łóżka? Nie musisz się już martwić, gdzieś tam, w miastach wirtualnego świata, czeka na Ciebie wymarzona rezydencja, w której będziesz mogła w spokoju, z dala od niebezpieczeństwa wypić butelkę Nuca-Coli albo ugotować potrawkę z horkera. Wiele gier oferuje także możliwość swobodnego urządzania domów, oczywiście w okrojonym zakresie, jednak wydaje mi się, że biorąc pod uwagę wszystkie inne zalety korzystania ze swojego własnego mieszkania, jest on satysfakcjonujący.

Nie lubisz iść na łatwiznę? W Skyrim dodatek Heathfire umożliwia Ci wybudowanie swojego własnego domu samodzielnie. Zamawiaj drewno, zbieraj potrzebne surowce, wszystko po to, by przenieść się na plac budowy i zaprojektować Twój pierwszy dom! Satysfakcja gwarantowana.

A może stabilizacja nie jest dla Ciebie? Uwielbiasz podróże i szkoda Ci czasu i pieniędzy na inwestowanie w stałe miejsce pobytu? Dla Ciebie też znajdzie się rozwiązanie, zaprzyjaźnij się z właścicielem oberży i odpoczywaj w pokoju za niższą cenę, a może nawet od czasu do czasu ktoś zaproponuje Ci swoje towarzystwo….

W Megatonie lubię skromny wystrój przedwojenny…
Ale w New Vegas nie mogę się oprzeć apartamentowi prezydenckiemu.

 

Nic nie stoi na przeszkodzie, jeśli chcesz mieć własną kamienicę.
Jeśli chcesz – mieszkaj w domu własnego projektu.

Za „niewielką” dopłatą, noce spędzone w hotelu przestaną kojarzyć się z samotnością.

 

Instynkt macierzyński sprawia, że wzruszasz się za każdym razem kiedy widzisz małe dziecko, ale wiesz, że to jeszcze za wcześnie?

W wirtualnym świecie to nie stanowi problemu, możesz zdobyć doświadczenie jako matka bez konsekwencji w rzeczywistości. Możliwość majstrowania mniejszych wersji siebie oferuje Fable 3, a nawet sporo się można dowiedzieć w związku z genetyką, bo nie powinno Cię dziwić, że dziecko białe w kołysce, po podrośnięciu zmieni się afroamerykanina – Twojemu  mężowi, całe szczęście, nie robi to różnicy.

Zdaje sobie sprawę, że jest wiele kobiet, które myślą o porodzie z obawą – ból, komplikacje etc. Spokojnie, wystarczy odwiedzić sierociniec w Pękninie i zaadoptować ślicznego malucha. Istnieje również, dla tych z Was, które mają uczucia współczucia i empatii rozwinięte w równym stopniu co instynkt macierzyński, możliwość zgarnięcia z ulicy zmarzniętej, włóczącej się po mieście sieroty.

Jeśli natomiast widok małego, płaczącego lub zadającego głupie pytania dziecka przyprawia Was o mdłości, mam tylko jedną radę – pamiętajcie o antykoncepcji!

W każdym mieście możesz natknąć się na sierotę, którą warto się zaopiekować.
Obowiązki bohatera nie zwalniają nas z konieczności opieki nad dziećmi.
Nieważne, czy zgarniesz dziecko z ulicy, czy z sierocińca – zawsze będzie Ci wdzięczne za zapewnienie godnego życia!

 

To w telegraficznym skrócie, kilka spraw, które mogą Was zachęcić do sięgnięcia po gry, na które do tej pory nie zwracałyście uwagi. Dla mnie, większość z nich, to kwestie drugiego rzędu, jednak nie można zaprzeczyć, że osadzenie naszego bohatera w otoczeniu rodziny, bądź też podarowanie mu domu jest przyjemnym urozmaiceniem rozgrywki i pozytywnie wpływa na nadawanie mu jakichś cech indywidualnych. O innych powodach, dla których uważam, że nie tylko dziewczyny, a każdy powinien zagrać chociaż raz w grę tego rodzaju, zamierzam napisać w oddzielnym poście.

Będzie mi bardzo miło, jeśli kogoś zachęciłam – być może już niedługo któraś z Was po męczącym dniu, zamiast obejrzeć komedię romantyczną zestrzeli paru supermutantów? Uważajcie, żeby się nie uzależnić!

Tymczasem życzę wszystkim wesołych i spokojnych świąt! Do usłyszenia!


* wszystkie screeny (oprócz 9., 12. oraz 16. które pochodzą z internetów) są mojego autorstwa.

  • Michał Mańkowski

    Cholera, świetny artykuł. Mógłbym czytać takie każdego dnia. Nie, nie uprawiam wazeliny (a przynajmniej nie mam takiego zamiaru). Lubię czytać o grach, a jeszcze bardziej lubię DOBRZE czytać o grach. Taki artykuł o tematyce, którą bardzo lubię, ujęty z perspektywy dziewczyny (może kobiety, jeśli wolisz – niech będzie kobiety) muszę pochwalić. Nie jest niepotrzebnie wydłużony, dzięki czemu się nie pogubiłem. Mimo tego muszę wrócić na chwilę na górę i przypomnieć sobie, o czym dokładnie pisałaś, żeby móc nawiązać do kilku rzeczy po kolei. Zaraz wracam.

    Również uważam, że powinno się zwalczać dziwne myślenie, jakoby dziewczyny trzymały się z dala od gier, jakoby miałyby one być dla nich czymś pokroju samochodzików i zabawkowych transformersów dla pięciolatki, która przecież woli bawić się w dom i czesać swoje laleczki. Przede wszystkim same gry są tak zróżnicowane gatunkowo, że każdy, bez względu na wiek i płeć, powinien znaleźć coś dla siebie. I znajdzie. Również myślenie, że jeśli dziewczyny grają, to pewnie tylko w Simsy, bo bo w co innego mogą grać, jest krzywdzące i dowodzi nieznajomości tej branży i rynkowi gier. A rynek ten jest naprawdę urozmaicony.

    Dorzucę przykład książek. W ich świat przenosimy się, zapominając na chwilę o problemach tego naszego świata, chcemy doświadczać rozrywki i zanurzyć się w chwili przyjemności. Czy z grami nie jest podobnie? Przemierzanie fantastycznych światów, rozwiązywanie ciekawych zagadek. Dlaczego miałoby się to podobać jedynie chłopcom? Myślę, ze to po części przez myślenie, że w grach „to się walczy i skacze po głowach przeciwników” i dziewczyny raczej za tym nie przepadają. Nie wiem, zgaduję. Ale hej, nawet jeżeli kiedyś głównie płeć męska grała w gry, teraz nie można tego powiedzieć. Na samym YouTubie poświadczają o tym kanały typu Magdalena Maria Monika (mam nadzieję, że nie pomyliłem kolejności imion).

    „Nie rozumiem dlaczego wciąż dużo dziewczyn uważa gry RPG za nudne, to chyba dlatego, iż płeć piękna wciąż nie zdaje sobie sprawy, ile swoich niespełnionych marzeń może zrealizować w wirtualnym świecie”. W zasadzie… zgadzam się. Nie tylko Simsy służą realizacji marzeń 😉

    Cholera, pojawiły się nawiązania do dosyć sporej ilości gier. Fallout, Skyrim, Dragon Age czy Mass Effect. Być może (ale tylko być może!) zasługuję na lanie za to, że nie grałem nigdy w Fallouta i dużo mnie ominęło, no ale zdaję sobie sprawę z tego, że to klasyk, klasyk pomimo (podobno) nie najlepszej najnowszej odsłony. Za to o Skyrimie mogę się wysłowić. Czy to wciąż wraca się do stałego miejsca co jakiś czas, czy to nieustannie idzie się do nowego i już nie wraca, można się z kimś związać. To znaczy ja znalazłem „loszkę”, wziąłem ślub (właśnie w lokacji ze screena) i wprowadziłem się do domu, gdzie żona zawsze czekała. Wprowadzałem nawet jakiś kod na zmianę ubrania, żeby nie nosiła cały czas zbroi (możliwe więc, że poślubiłem towarzyszkę broni, nie pamiętam). Mimo wszystko jakoś łyso wyglądał ten związek, nie było za bardzo co robić. Szkoda, że nie miałem do czynienia ze wspomnianym przez Ciebie dodatkiem Heartfire, wtedy mógłbym się pobawić w projektanta wnętrz. No nic, nie wróciłem do tej gry ani razu, odkąd ekran wczytywania za każdym razem wczytywał mi się w nieskończoność. Jakaś usterka 😀 w Dragon Age’u można było się zabawić, to prawda. Najlepiej wspominam relacje między członkami drużyny w jedynce, w dwójce wydawały mi się takie na siłę, trochę sztywne. No nic. W każdym razie kiedy pierwszy raz przechodziłem Origins, jako dalijski elf wdałem się w romans z dziką i tajemniczą Morrigan. To było świetne, podobało mi się. A jako szlachcianka z Alistairem. Chociaż na co dzień wolę wcielać się w postać faceta, żeby bardziej się wczuć. Tak samo Ty masz z żeńskimi protagonistkami, prawda? Cóż, zatem rozumiem irytację związaną tym, że często w starszych produkcjach nie można było w ogóle grać kobietami, a jedynie zajebistymi koksami. I Mass Effect, tutaj odnoszę wrażenie, że mimo różnic te trzy części były względem siebie bardzo spójne, w przeciwieństwie do trylogii Dragon Age’a. Ale nie wiem, może się mylę, to tylko moje zdanie.

    To jeszcze wisienka na torcie, Fable. Heh. Macierzyństwo i tacierzyństwo było w tej grze zabawne i rozkoszne. Tylko kobiety wyjątkowo paskudne z twarzy. Na tyle paskudne, że musiałem poślubić arystokratkę z grubą ilością tapety na twarzy. Tapety, której nigdy nie zdejmowała. Może to i lepiej 😀

    Jeśli jest taka możliwość, to prosiłbym o kolejne materiały na temat gier. Pozdro 😉